Jestem Mamą

Z pamiętnika mamuśki, czyli mój chłopczyk kończy 3 lata

Sama nie mogę uwierzyć kiedy to minęło…3 lata temu o tej porze na świecie pojawił się nasz już wcale nie taki mały (choć należy do tych drobnych) cud. Tak Go nazywam, bo w obliczu różnych późniejszych przeżyć i doświadczeń, uważam, że mieliśmy ogromne szczęście zostać Jego rodzicami. Cieszę się, że nie zwlekaliśmy z decyzją o dziecku i zdecydowaliśmy się na nie zaraz po ślubie. Nie wiem czy Księciunio byłby na świecie gdybyśmy postanowili poczekać. Patrząc z obecnej perspektywy mogłoby być różnie. Niekoniecznie tak szczęśliwie jak teraz. Każdego dnia dziękuję, że jest z nami. Cały i zdrowy.

Mimo, że mając 3 lata ciągle budzi się w nocy, a najlepiej śpi mu się z mamą i tatą.

Mimo, że zadaję 1000 pytań dziennie, a Jego ulubione to „A czemu? A dlaczego? A po co?”

Mimo, że rzadko potrafi się zając sobą i wymaga naszej uwagi angażując nas w swoje zabawy.

Mimo marudzenia i jęczenia, najczęściej o błahe (w naszym mniemaniu) sprawy.

Mimo tego, że potrafi być nieznośny i wyprowadza nas z równowagi. Mimo, że szybko się denerwuję, rzuca zabawkami i wije jak piskorz w siatce.

Mimo, że pozostałości po ciąży nadal znaczą moje ciało, a dodatkowe kilogramy magicznie się nie rozpłynęły.

Mimo tego wszystkiego dziękuję, że jest.

Co z tego, że pospałabym w sobotę do 10, jak nie mogłabym słyszeć tego uroczego tuptania o 8 rano i słów „Nie śpimy już mamusia!”

Co z tego, że zmęczona po pracy mogłabym wrócić do domu i chwilę się zdrzemnąć, jak nie mogłabym kolejny dzień z rzędu naprawiać toru dla aut.

Co z tego, że codziennie wieczorem czytam Mu do snu te same (Jego ulubione) książki zamiast wciągającego kryminału.

Co z tego, że w każdej wolnej chwili mogłabym złapać torbę na fitness i iść na siłownię czy umówić się z przyjaciółkami na kawę nie martwiąc się z kim Go zostawić.

Co z tego, że robiłabym karierę, a zarobione pieniądze wydawała na podróże, gdyby nie było Jego.

To wszystko przyjemne, ale ulotne chwile, a On jest i będzie. Marzyłam o Nim i czekałam na Niego. Jest moim cudem, nadzieją, pociechą i motywacją. Jest moim sensem. Dzięki Niemu każdy dzień nabrał barw. Macierzyństwo to niekończąca się podróż w nieznane i codzienne wyzwanie. W nim nie ma czasu na monotonnie i nudę. Choć nie raz bywa, że daje mi mocno w kość albo dostaję obuchem w głowę.

Dzisiaj Bartolini kończy 3 lata. Jest bystrym i radosnym chłopcem, którego wszędzie pełno. Zaskakuję nas swoją rozbrajającą szczerością i spostrzegawczością. Jest trafnym obserwatorem otaczającej rzeczywistości. Pomysłów mu nie brakuje, a każdy kolejny nas zadziwia lub bawi do łez. Potrafi swoim zachowaniem doprowadzić mnie do szału, a wtedy w myślach zadaję sobie pytanie „na co mi to było?” Nie raz łzy bezsilności biorą górę, a ja naprawdę mam dosyć. Ale kiedy emocje opadają powtarzam sobie jaką jestem farciarą będąc Jego mamą.

3 lata to „poważny” wiek. Z bezbronnego i marudnego noworodka zmienił się w rozgadanego i uśmiechniętego chłopca uwielbiającego codzienną jazdę tramwajem do przedszkola, podczas której zasypuje mnie gradem pytań, a ja mimo wczesnej pory cierpliwie udzielam na nie odpowiedzi. To czas wzmożonej ciekawości i własnego zdania, które przejawia się każdego dnia. Urodziny obchodzi się raz w roku (no chyba, że jest się brytyjską królową 😉 ), ale te w latach dzieciństwa są szczególne, bo widać jak w przeciągu minionego roku dziecko się zmieniło.

10 thoughts on “Z pamiętnika mamuśki, czyli mój chłopczyk kończy 3 lata

  1. Z tym czekaniem tak jest, że im dłużej się zwleka tym później trudniej podjąć decyzję o dziecku. My właśnie tak zwlekaliśmy haha i dopiero 12 lata po ślubie okazało się, że niebawem to już będzie za późno 😉 Ale udało się ekspresowo i sami byliśmy w szoku, że można od razu zajść w ciążę haha Pozdrawiam i życzę samych radości, dzieci tak szybko rosną, nasz syn niedawno kończył 3 lata, jak Twój, a już za chwilę 7, ehh…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *