Jestem Mamą

Wyzwanie – usypianie

Dzieci od zawsze przewijały się przez moje życie. Mam młodszą o 10 lat siostrę, więc pamiętam ją z czasów niemowlęctwa i mój zapał w opiece nad nią. Potem były dzieci, którymi zajmowała się moja mama, później córeczki siostry i kolejna chrześnica. Z czasem pojawiły się także dzieci znajomych. Każde, oprócz siostry, widziałam od czasu do czasu i cieszyłam oko słodkim bobasem, nie zagłębiając się w szczegóły opieki nad nim. Odgrywałam rolę fajnej cioci, która przychodzi z prezentem, trochę się pouśmiecha, weźmie na ręce, a potem zwinie manatki i wróci do swojej bezdzietnej rzeczywistości. Obce mi były tajniki opieki nad niemowlakiem, w tym tak trudna sztuka usypiania. Do czasu aż sama nie zostałam mamą.

Chciałam się z wami podzielić swoimi doświadczeniami w kwestii usypiania niemowlaka. Wydawało mi się, że nie ma nic prostszego niż uśpienie takiego maleństwa, a potem odłożenie do łóżeczka. Podkreślam WYDAWAŁO MI SIĘ. Pierwsze tygodnie życia mojego synka uświadomiły mi, że nie jest to wcale takie proste. Do rzeczy.

1# Bujanie/kołysanie/noszenie

Mówią „nie noś! bo się przyzwyczai” wychodząc z takiego założenia odkąd tylko zobaczyłam dwie kreski na teście powinnam się położyć plackiem. Dziecko jest bujane, kołysane i noszone od samego początku swojego istnienia w brzuchu mamy, więc siłą rzeczy jest do tego przyzwyczajone. W ruchu jest mu najlepiej, dlatego nie powinien dziwić fakt, że po urodzeniu tak też właśnie chce zasypiać. Osobiście nie znam żadnego dziecka, które w wieku niemowlęcym zasypia samo położone do łóżeczka. Mojemu dziecku zdarzyło się to do tej pory 2 razy i byłam wówczas w ogromnym szoku tego niespotykanego zjawiska. Ale ten widok nie trwał długo, syn szybko się obudził 😉 Teraz kiedy chce uśpić małego nosze, kołysze i bujam do czasu, aż zamknie oczy, po czym podejmuje próbę odłożenia do łóżeczka. Nie czekam aż zapadnie w głęboki sen, bo wtedy istnieje większa szansa wybudzenia. Zazwyczaj pierwsza próba kończy się fiaskiem, ale nie poddaje się i podejmuje kolejne. Za którymś razem w końcu się udaje, chyba że usypianie trwa zbyt długo i akurat syn zrobi się głodny.

2# Głaskanie

Łączy się poniekąd z pierwszą metodą. Kiedy już odkładam syna do łóżeczka, często głaszczę go po policzku, główce czy rączce. Czasem pomaga i jest skuteczne, zwłaszcza kiedy mały leży ze mną w łóżku.

3# Śpiewanie/szyszenie

Nie liczy się repertuar. Ani skala głosu. Istotne jest, aby COŚ się działo nad uchem dziecka. Mój małżonek w lecie nuci melodie „Jingle bells” i synowi absolutnie to nie przeszkadza, wręcz przeciwnie. Zamiast śpiewania można zastosować tzw. szyszenie nad uchem dziecka, które też je uspokaja i pomaga zasnąć. Nie bez powodu na jutubie można znaleźć nagrania szumu suszarki do włosów, a na rynku są dostępne misie szumisie i inne osiołki, które mają mieć zbawienny wpływ na zasypianie niemowląt. Osobiście jestem w posiadaniu takiegoż wynalazku (miś szumiś), który towarzyszy nam w aucie, na spacerze i w łóżeczku. Czasem faktycznie się sprawdza, ale kiedy synowi już absolutnie NIC nie pasuje, to i szumiś jest zbędny.

4# Otulenie

Zdjęcie

Przyznam szczerze, że nie kupowałam tego ostatniego, bo wyszłam z założenia, że to zbędny wydatek i z pewnością otulaczek nie będzie mi potrzebny. Myliłam się. Moje dziecko lepiej zasypia otulone, zwłaszcza w dzień, bo w nocy niekoniecznie. Za chwile syn skończy 2 miesiące, a otulaczki są przeznaczone dla noworodków w pierwszych tygodniach życia, więc do jego otulenia wykorzystuje rożek bądź pieluszkę flanelową.

5# Pierś

Nie ma chyba nic bardziej komfortowego dla niemowlaka jak sen przy piersi mamy. Czuje się wtedy bezpiecznie, a gdyby przypadkiem zgłodniał bar mleczny ma pod nosem. O ile w nocy nie mam nic przeciwko takiej praktyce, bo sama też mogę spać i ładować baterię, które w dzień wyczerpują się do zera, o tyle w dzień szkoda mi czasu i wolę nakarmić syna w innej pozycji. Chyba, że te zawodzą, bo akurat ma gorszy dzień i potrzebuje bliskości i większego poczucia bezpieczeństwa, wtedy kładę się z nim do łóżka, zakładam klapki na oczy i udaje, że nie widzę kurzu na meblach, brudnych naczyń i prania do powieszenia.

6# Smoczek

W ciąży przeczytałam kilka czasopism oraz książek poświęconych tematyce macierzyństwa. Byłam sfiksowana na bezsmoczkowe wychowanie syna uznając „dudusia” za zło. Ale kiedy rodzi się dziecko, często teoria przegrywa z praktyką, zwłaszcza kiedy nad głową masz bręczącego męża, który w momencie dłuższego płaczu syna powtarza „daj mu smoczek, daj mu smoczek, daj mu smoczek!” W końcu się poddałam, gdyż syn okazał się wyjątkowo oporny na teorię, i dałam dudusia. Daje mu go jednak sporadycznie. Najczęściej na spacerze czy w aucie, rzadziej w domu. Czasem dzięki niemu dzieć szybciej zasnął, ale kiedy wypluł nie wpychałam mu smoczka na siłę.

Usypianie dziecka jest nie lada wyzwaniem, a jeszcze większym jest jego odłożenie do łóżeczka. Sytuacja jest o tyle frustrująca kiedy zdarza się w nocy i z oczami na zapałki śpiewasz, nosisz i klepiesz po pupie, żeby dzieć szybciej zasnął modląc się, aby powyższe praktyki trwały jak najkrócej, a ty będziesz mogła przytulić głowę do poduszki. A to wszystko doprawione dużą dawką cierpliwości w końcu przyniesie zamierzony efekt.

A Ty jakie masz sposoby za usypianie dziecka?

2 thoughts on “Wyzwanie – usypianie

    1. Zgadza się. Zwłaszcza kiedy pierdyliard razy odkładam do łóżeczka, ćwicząc bicepsy 😛 chociaż czasem i z tym snem nie łatwo 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.