Jestem Mamą

Jak obkupić dziecko i nie zbankrutować?

Kiedy człowiek jest sam i nie ma żadnych zobowiązań łatwiej mu zapanować nad swoim życiem, w tym również nad wydatkami. Należę do osób, które 1000 razy przemyślą zakup jakiejś rzeczy zanim wydadzą choćby najmniejszą kwotę. Szanuję pieniądze. Zawsze tak było. Szanowałam te, które dostawałam od rodziców czy okazjonalnie, a w szczególności te zarobione przez siebie w dorosłym życiu. Raczej należę do osób, które więcej sobie odmawiają niż obkupują w często niepotrzebne gadżety. Bynajmniej nie wynika to z mojego skąpstwa czy braku środków do wydania, po prostu lubię przemyślane zakupy. Ale… sytuacja diametralnie się zmieniła odkąd zaszłam w ciąże, a potem zostałam mamą. Owszem, sobie mogę odmówić, ale dziecku? Jak to tak?? Pierwsze zakupy dla synka zaczęłam robić po 12 tc ciąży. Były to bardzo nieśmiałe zakupy. Za bardzo nie szalałam mając na względzie fakt, że wiele ubranek i rzeczy dla synka dostałam w spadku od rodziny. Ale, do rzeczy. Jak zaplanować zakupy dla dziecka, skoro te wszystkie malutkie rzeczy są takie urocze, i nie popłynąć finansowo? To kilka moich rad.

1# WYPRZEDAŻE

WOW. No to odkryłam Amerykę 😉 fakty są jednak niezaprzeczalne, w pierwszej kolejności właśnie na te poluję. Dużo rzeczy dla synka kupiłam właśnie z promocji, również na wyrost. Dzięki temu w sezonie nie musiałam wydać kroci na ubranka. Przeglądam strony sklepów internetowych albo buszuję po galerii, jeśli tylko mam ku temu okazję. Polując na sklepowe rabaty można kupić naprawdę fajne rzeczy po okazyjnych cenach. Ale… musi być jakieś „ale”. Bywa, że rzeczy wyprzedażowe mają jakieś mankamenty z tytułu „ostatnich sztuk”. Z racji tego, że każdy lubi wyprzedaże istnieje też spore ryzyko, że nie uda nam się kupić rzeczy w danym rozmiarze. Poza tym jeśli lubimy zakupy przez Internet, w momencie uruchomienia „promo” można się spodziewać przeciążenia strony i wtedy tylko nielicznym uda się zrobić zakupy. A niestety, nie zawsze to co jest na stronie danego sklepu, jest również dostępne w sklepie stacjonarnym.

2# ALLEGRO, OLX.

Można tutaj kupić nie tylko rzeczy nowe, ale również używane w dobrym stanie. Pamiętajmy, że niemowlak nie tarza się jeszcze w piachu i nie chodzi po drzewach, poza tym szybko wyrasta z ciuszków, więc często stan sprzedawanych ubranek jest praktycznie idealny. Wybierając tą opcję można dużo zaoszczędzić.

3# ZAKUPY PRZEZ INTERNET.

Szczerze mówiąc dopiero od niedawna zaczęłam je robić. W myśl zasady „pomacać, dotknąć, powąchać” lubię kupować w sklepie stacjonarnym. Jednak kiedy jakąś markę mam już sprawdzoną, nie boję się zakupów online. Rejestrując swoje konto na stronie internetowej danego sklepu można zyskać korzystne promocje. Praktycznie wszędzie na pierwsze zakupy online, sklepy oferują rabaty już od 5%. A kiedy zapiszemy się do newslettera możemy zyskać dodatkowy upust. Poza tym będziemy dostawać informację o bieżących promocjach.

4# GRUPY SPRZEDAŻOWE NA FACEBOOKU.

Jak dla mnie super sprawa, którą odkryłam całkiem niedawno. Zapisałam się do kilku sprzedażowych grup na portalu społecznościowym, gdzie mamy wystawiają rzeczy po swoich dzieciach. Dodam, że są to rzeczy nie byle jakie. Można naprawdę kupić perełki w bardzo okazyjnej cenie. Osobiście w ten sposób kupiłam już kilka zestawów ubranek dla synka i jestem bardzo zadowolona, zarówno z przebiegu transakcji, ceny jak i jakości ubranek. Oczywiście istnieje ryzyko, że ktoś nas oszuka. Dlatego zawsze z uwagą czytam informację o potencjalnych oszustach na grupie. Poza tym w takiej grupie jest dokument z listą osób, którym nie warto ufać, więc przed zakupem można sprawdzić czy osoba od której chcemy kupić się na niej znajduję.

5# ROZSĄDEK I UMIAR.

Mimo wszystko nimi staram się kierować w pierwszej kolejności. Sieciówki oferują nam szereg wypasionych ubranek, ale często ceny nijak się mają do danej rzeczy. Obieram wtedy taktykę, którą na potrzeby tego tekstu nazwałam „muszę się z tym przespać”. A działa to tak, że naoglądam się cudeniek na przeróżnych stronach, a na drugi dzień kiedy emocje wywołane uroczą bluzeczką czy ślicznymi, małymi jeansami, opadają i najczęściej nic już nie kupuję. Niekiedy nawet zapominam nad kupnem czego się zastanawiałam 😉 co tym bardziej utwierdza mnie w przekonaniu, że wcale tego nie potrzebuję, tzn. syn. Poza tym, umiar. Małe dzieci rosną w takim tempie, że naprawdę nie warto kupować 10 par różnych jeansów.

Mam nadzieję, że powyższe wskazówki choć trochę ułatwią wam zakupy i nie puszczą was z torbami 😉

8 thoughts on “Jak obkupić dziecko i nie zbankrutować?

  1. Zgadzam się z Tobą w 100%. Sama wiele rzeczy kupuję używanych dla dziecka, wychodzi o wiele wiele taniej, a ubranka są zadbane. Korzystam z portali społecznościowych, allegro, olx, ze wszystkiego co napisałaś. Na prawdę warto, niektórzy się wstydzą, bo używane, a ja nie mam z tym problemu.

  2. Ja głównie kupuję w sklepach, przez co rzeczywiście można zbankrutować. Staram się zawsze znaleźć coś na wyprzedażach, ale zdarzyło mi się kilka razy, że kupując na wyrost, nie wpasowałaś się w porę roku. Poza tym, ostatnio zaczęłam również szyć ubranka dla mojej córeczki. Nie wiem, czy to wychodzi taniej, ponieważ materiały potrafią być bardzo drogie, ale dzięki temu mam takie rzeczy, jakie chcę.

  3. Warto też skrzyknąć się z kilkoma znajomymi / krewnymi, którzy mają dzieci mniej więcej o rok starsze lub młodsze od nas i przekazywać sobie wzajemnie ubrania, z których nasze maluchy już wyrosły. Ja dzięki temu systemowi prawie nie muszę kupować ubrań dla mojej córki, oprócz butów. Jak młoda wyrośnie puszczam ciuchy dalej w obieg.
    Moja mama potrafi też znaleźć bardzo fajne ubranka w sklepach z używanymi ciuchami, ale wiem, że to nie jest opcja dla wszystkich.

    1. Dużo ciuszków dostałam właśnie od siostry i szwagierki, dzięki temu również wiele zaoszczędziłam 🙂 za opcją ciucholandów również jestem za, ale niestety w moim mieście po obejściu kilku wróciłam zrezygnowana z niczym 🙁

  4. Też zauważyłam, że moja oszczędność przy dzieciach bardzo ustępuje. Niestety, wprost proporcjonalnie do ich wzrostu. Jeśli chodzi o ubrania, dopiero teraz czuję, że wydaję, bo wiele rzeczy dostaliśmy od znajomych. Przy przedszkolakach już nie wszystko da się tak przekazać, bo ubrania jednak bardziej znoszone. A kolejną kwestią jest towarzyszenie dzieci na zakupach. Zdecydowanie, dzieci wtedy to jednak większe wydatki..

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.