Jestem Kobietą

Relacja relacji nierówna

Z biegiem czasu zmieniamy się nie tylko my i świat wokół nas, ale również zmieniają się relacje w naszym życiu. Zarówno te od najmłodszych lat i towarzyszące nam cały czas, jak i te budowane przez lata oraz te zawierane już w dorosłym życiu na różnych jego etapach. Nieraz wystawiane są na ciężkie próby. Czasami udaję się je uratować, a dzięki temu, więź staję się jeszcze silniejsza, a czasami niestety okazuję się, że nie ma już czego zbierać. Jedno jest pewne i niepodważalne, o każdą relację w naszym życiu, na której nam zależy, trzeba dbać. Każdego dnia. Zabrzmi to patetycznie, ale życie jest tak kruche i zaskakujące, że szkoda czasu na relacje, które nic nie wnoszą do naszego życia. Lepiej się skupić na tych dobrze rokujących na teraz i na przyszłość.

Relacje rodzinne.
Z rodziną bywa różnie. Czasami faktycznie najlepiej wychodzi się z nią tylko na zdjęciach. Daleko jej do ideału, a niejedna z nich to przykład tej typowo włoskiej – głośnej i kłótliwej, ale kochającej. Rodzina ta bliższa i dalsza to zlepek różnych charakterów oraz osobowości. Różnice pokoleń, wychowania i doświadczeń. W niektórych rodzinach od pokoleń pielęgnuję się bliskie relacje nawet z tą dalszą rodziną, z którą większa część społeczeństwa spotyka się na typowo rodzinnych uroczystościach, czyli ślubach i tych mniej przyjemnych – pogrzebach. Jednak te najbliższe – z rodzicami i rodzeństwem, warto pielęgnować i doceniać.
Pewnie każdy z nas miał różne relacje z rodzicami w dzieciństwie, a później w nastoletnim życiu. Bunty i kłótnie były na porządku dziennym. Zakazy, nakazy i dorosłe pogadanki – dla naszego dobra oczywiście, żebyśmy wyrośli na porządnych ludzi, kto nie zna takiej „śpiewki”, niech rzuci kamieniem? Wtedy każda kara wydawała się największym problemem rangi światowej, a rodzice największymi wrogami. Teraz, kiedy sama jestem mamą, wiem, że to się nazywa WYCHOWANIE i robili to dla naszego dobra. Osobiście miałam i nadal mam bardzo dobre relacje z rodzicami. Zapewnili mi szczęśliwe i beztroskie dzieciństwo za co jestem im bardzo wdzięczna. Dali mi dużo swobody i możliwość popełnienia błędów, z których sama musiałam wyciągnąć wnioski i odrobić lekcję. Nie sprawiałam większych problemów wychowawczych. Nie byłam typową, zbuntowaną nastolatką trzaskającą drzwiami. Dopingowali mi na każdym kroku i nie podcinali skrzydeł. Nie należeli do rodziców, którzy za przyniesioną ze szkoły dwóję dawali szlaban na telewizję i komputer. Byli wyrozumiali i czuli. Zapewnili mi miłość i poczucie bezpieczeństwa. Mamę niedawno straciłam i brakuję mi jej każdego dnia. Naszego bliskiego kontaktu, rozmów o wszystkim i o niczym. Śmiechu i wspólnego rozwiązywania krzyżówek. Niezawodnych rad, po które zawsze mogłam się do niej zwrócić. Czułych ramion, w które zawsze mogłam się wtulić jako dziecko i jako dorosła, świadoma, młoda kobieta. Ale nadal mam tatę, który od zawsze był dla mnie wzorem pracowitości, wielkich chęci i parcia do przodu, mimo wszelkich przeszkód pojawiających się na drodze. Życie go nie oszczędzało, ale silny charakter pomógł mu przetrwać. Nigdy nie należał do wylewnych osób – podobnie jak ja, ale ma serce na dłoni. Jestem mieszanką charakterów moich rodziców. Od każdego z nich odziedziczyłam to co najlepsze. Ale posiadam też wady 😉
Mam troje rodzeństwa i między każdym z nas jest duża różnica wieku. O ile w dzieciństwie jak mieszkaliśmy pod jednym dachem bywało różnie, o tyle w dorosłym życiu świetnie się dogadujemy. Potrzebowaliśmy czasu żeby znaleźć wspólny język, choć mieszkania razem nie wspominam źle 😉 Każda fotografia w rodzinnych albumach przypomina mi jak szczęśliwe i wesołe mieliśmy dzieciństwo oraz fajną relację, którą mimo upływu lat udało się utrzymać do dzisiaj, ale w dorosłej odsłonie 😉

Relacje partnerskie.
Te bywają równie skomplikowane jak rodzinne. Wcale nie tak łatwo jest znaleźć odpowiedniego partnera, z którym przyjdzie nam żyć z całym jego dobrodziejstwem inwentarza. Dzielenie z kimś codzienności, mierzenie się z problemami, ale i radościami, często wymaga wielu kompromisów, które doprowadzą do wspólnego punktu zadowalającego każdą ze stron. Również w tych relacjach mam różne doświadczenia, ale summa summarum, dobrze jest mieć bagaż doświadczeń, z którego można czerpać garściami, niż go nie mieć 😉 Dzięki temu jest większe prawdopodobieństwo znalezienia odpowiedniego partnera, z którym będziemy potrafili żyć pod jednym dachem. Nie wierzę w związki, w których jest wieczna sielanka i różowe jednorożce. Jedzenie sobie z dziubków prędzej czy później odbije się czkawką. W każdym związku zdarzają się różnice zdań i tarcia. Najważniejsza jest rozmowa i wspólny cel, a to da nam poczucie szczęścia i spełnienia.

Relacje przyjacielskie.
Czasami poznajemy kogoś i od razu wiemy, że wiele nas łączy i jesteśmy na dobrej drodze do przyjacielskiej relacji. Czasami swoich najlepszych przyjaciół poznajemy już od kołyski, a pielęgnowana przyjaźń trwa przez lata w najlepsze mimo wielu przeszkód i burz. Mam w swoim życiu taką relację 😉 Mimo dwóch silnych charakterów i wielu przejść, ta relacja nadal jest silna i mam nadzieję, że taką pozostanie 😉 Innym razem przyjaciół poznajemy w szkole, na studiach czy w pracy. Dzielimy z nimi troski, zmartwienia, ale również sukcesy i radości. Towarzyszą nam w wielu ważnych momentach naszego życia. Chcemy, aby w nich uczestniczyli, bo są dla nas ważni. Traktujemy ich jak najbliższą rodzinę. Są na dobre i na złe. Choć w praktyce różnie to bywa, ale wtedy nie można już tego nazwać przyjaźnią. Jesteśmy tylko ludźmi, każdy ma inny charakter, wady i zalety. Ale czy nie na tym polega przyjaźń, aby się akceptować mimo wszystko? Partner dziś jest, jutro może go nie być, ale dobry przyjaciel jest zawsze. W pewnym momencie każdy ma własną prace, zakłada rodzinę, rodzą się dzieci, a codzienność zmienia się na rzecz domowych i zawodowych obowiązków. Charakter przyjacielskiej relacji się zmienia, ale wcale nie musi być tą gorszą zmianą. Mniej czasu wcale nie musi oznaczać mniej zainteresowania przyjaciółmi i rzadszych spotkań. Wystarczy, żeby obie strony tego chciały. Jeśli zależy nam na przyjaciołach, to to pierwsze nie powinno przysłonić więzi, jaką budowaliśmy przez lata. Niestety czasami i tak się dzieję. Jestem mamą i pracuję na etat, ale zawsze znajduję czas na spotkanie z najbliższymi mi osobami. Mimo obowiązków, a niejednokrotnie dzielących nas odległości. Nawet to nie powinno być przeszkodą do utrzymania przyjacielskich relacji. W dobie teleporad i videorozmów przez różne programy wszystko jest możliwe. Przez lata w moim życiu przewinęło się wiele różnych znajomości. Nie wszystkie przetrwały próbę czasu. Cóż, w niektórych sytuacjach trzeba sobie darować i odciąć się od toksycznej relacji, która przynosi więcej szkody niż pożytku. Ktoś mi kiedyś powiedział, że „Czasami nadchodzi taki moment, w którym Przyjaciele przestają być naszymi przyjaciółmi, a zaczynają być rodzeństwem.” Do dziś noszę w sobie tą maksymę, bo wierzę w jej prawdziwość. Może naiwnie, ale jednak.

Relacje zawodowe/służbowe.
Zdarza się, że w pracy poznajemy osoby, z którymi od razu łapiemy kontakt, a czasami potrzebujemy czasu, aby się do kogoś przekonać. Jedno jest pewne, zdrowe relacje w pracy, do której codziennie chodzimy, są ważne. Wrogowie nikomu nie są potrzebni, zwłaszcza w miejscu, w którym spędzamy większość czasu w ciągu dnia. Niestety nie ze wszystkimi ten kontakt udaję się złapać, a wtedy wystarczy, aby wzajemne stosunki były poprawne.

Nic nie jest nam dane na zawsze. Każdą relację, na której nam zależy trzeba pielęgnować. Najważniejsze, aby była ona szczera i zdrowa, a obie strony starały się ją utrzymać, bo jedna nic nie zdziała. Nie warto marnować czasu i zdrowia na relację, która nic nie wnosi do naszego życia, oprócz frustracji. Nic tak nie cementuję naszego życia jak prawdziwe, szczere relacje, które otwierają nas na świat i dają poczucie bezpieczeństwa. Aby być lepszym, nie możemy się widzieć takimi jedynie w naszych oczach, ale również w oczach najbliższych nam osób, które są dla nas najlepszą inspiracją i motywacją.

15 thoughts on “Relacja relacji nierówna

  1. Tak jak napisałaś, „relacje zmieniają z nami? Inne są te z najmłodszych lat i te budowane przez np. ostatnie lata i zawierane w dorosłym życiu. Najważniejsze to pozostawać soba w tych relacjach, nikogo nie udawać. I dobierać sobie takie znajomości z którymi nam po drodze.

  2. Mam różne, nie zawsze dobre doświadczenia z relacjami, szczególnie z „przyjaciółmi”. W pewnym momencie odechciało mi się do niektórych osób zawsze odzywać jako pierwsza. Obecnie moim najlepszym przyjacielem jest mąż, i dobrze mi z tym.

  3. Relacje są różne i to my zawsze powinniśmy o nich decydować. Nie lubię powiedzenia, że trzeba trzymać się z rodziną, choćby nie wiem co. Czasem rodzina potrafi być gorsza od obcych i co wtedy? Trwać w nieszczęściu na siłę? Czasem trzeba coś zakończyć, żeby naprawdę odżyć. Tak po prostu jest.

    1. Zdecydowanie się z Tobą zgadzam.
      Więzy krwi to nie jest wystarczający warunek do utrzymywania takich relacji.
      Zresztą zgodnie z moją wiedzą to właśnie relacje w domu rodzinnym to są te najbardziej wymagające i rzutujące na całe późniejsze życie. Chyba, że jako osoby dorosłe już weźmiemy za to odpowiedzialność i przerwiemy łańcuch dysfunkcji.

    2. Oczywiście zgadzam się. Z rodziną również miałam różne przeboje i z niektórymi, choć w moim przypadku z tymi dalszymi, nie utrzymuję się kontaktów, bo życie pokazało ile kto i czy w ogóle jest coś wart. Dla własnego zdrowia psychicznego tak jak piszesz czasem warto się odciąć od toksycznej, choćby związanej więzami krwi, relacji 😉

  4. W każdej relacji ważna jest rozmowa. Bez tego ani rusz. I komunikowanie swoich potrzeb, jednocześnie mając na uwadze to, że moja przestrzeń kończy się tam, gdzie zaczyna się czyjaś.

Skomentuj Roksana www.kopanina.pl Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.