Jestem Kobietą

Podaj dalej!

Jednym z moich ulubionych filmów, który zrobił na mnie wrażenie jest „Jestem legendą” z Willem Smithem. Za każdym razem kiedy go oglądam towarzyszą mi podobne emocje, mimo, że znam go na pamięć. Science fiction w czystej postaci, gdzie upust swojej bezgranicznej wyobraźni dali twórcy, dziś nie wydaje się już takie abstrakcyjne. W skrócie film opowiada o samotnym naukowcu (Will Smith) pracującym nad szczepionką, mającą zwalczyć mutującego wirusa, który wymordował lub zamienił ludzi w krwiożercze bestie. Żyje w wyludnionym mieście i wciąż ma nadzieję, że uda mu się dokonać prawie niemożliwego…
W obliczu aktualnych problemów z jakimi mierzy się świat, skojarzenie z tą fikcyjną, filmową historią, choć zapewne nieco przejaskrawione, nasunęło mi się samo. Ale film, polecam obejrzeć 😉

Dzisiaj przyszło nam żyć w niepewnej rzeczywistości, którą codziennie zalewają niepokojące wieści ze świata. A wszystko za sprawą koronawirusa, który jest aktualnie tematem numer jeden. Zawładnął naszą codziennością i spowolnił dotychczasowe życie wszystkich ludzi na świecie. Zatrzymał w domach i spowodował, że nawet największe, europejskie i światowe metropolie zwolniły swój bieg.

Jeszcze 4 miesiące temu, kiedy wirus zaczął rozprzestrzeniać się w Chinach, od których wszystko się zaczęło, i zbierać swoje ogromne żniwo, nikt z nas nie przypuszczał, że dotrze również do nas i zacznie bezpośrednio dotyczyć. A jednak. Mimo wdrożenia wszelkich możliwych środków ostrożności, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się śmiertelnego (dla grupy największego ryzyka) wirusa, niestety sytuacja wymknęła się spod kontroli, a koronawirus zaczął docierać do coraz większej ilości państw. Również do Polski. Chyba nikt z nas nie spodziewał się takiego rozwoju sytuacji. Na świecie mierzono się już z epidemią grypy, SARS czy ptasią grypą, ale w moim subiektywnym odczuciu nie można tego porównywać do koronawirusa, który roznosi się znacznie szybciej, a aktualne statystki nie kłamią. Nie przypominam sobie, aby z powodu ptasiej grypy czy SARS na całym świecie wprowadzono takie restrykcje jak obecnie ma to miejsce.

Dzisiaj, kiedy za oknem świeci słońce, a wiosna zagościła na dobre (miejmy nadzieję), przeżywamy jedne z najtrudniejszych chwil w życiu, które są testem nie tylko dla nas, ale dla całego społeczeństwa. Obostrzenia i restrykcje mające na celu uchronić nas przed zachorowaniem oraz obowiązkowa kwarantanna to niecodzienna sytuacja, z którą prawdopodobnie większość z nas nigdy nie miała do czynienia. Każdy radzi sobie z nią na swój sposób. Ale są i tacy, którzy nie radzą sobie wcale…

Łatwo w tym potoku zalewających nas informacji z różnych źródeł utonąć i poczuć się zdezorientowanym. Przyznam, że kiedy pojawiły się pierwsze doniesienia o koronawirusie nie przejęłam się aż tak bardzo. Ale tempo w jakim wirus rozprzestrzenił się po świecie, a potem dotarł do naszego kraju, sprawił, że moje obawy i powaga sytuacji zaczęły być dla mnie odczuwalne. Nie chcąc dać się zwariować dawkuję sobie nadmiar informacji. Słucham czy czytam tylko te z pewnego źródła np. wieczorem. Puszczam mimo uszu sensacje, którymi próbują mnie zasypać znajomi i nieznajomi. Nie wertuję fejsbukowej tablicy, bo tam roi się od mnóstwa fake newsów. Staram się, aby ta sytuacja, mimo iż niełatwa nie zawładnęła całkiem moim życiem. Myślę pozytywnie. I dostosowuję do aktualnego trybu życia oraz zmian, które chcąc czy nie, zostały w nie wprowadzone. Robię to z myślą nie tylko o swoim zdrowiu, ale przede wszystkim rodziny i innych osób. Wierzę, że rozporządzenia rządu, które zostały wprowadzone przyniosą pozytywny skutek, a ucząc się na błędach Włochów, którzy nie zachowali szczególnych środków ostrożności, pozostałym krajom uda się wyjść z tej sytuacji obronną ręką. Liczę, że potrzebny nam jest jedynie czas…dobra wola, rozsądek i empatia. Tego ostatniego niektórym brakuję. Zwłaszcza ludziom młodym, którzy nie widzą dla siebie realnego zagrożenia. Szkoda tylko, że nie pomyślą o innych, których potencjalnie mogą zarazić, szczególnie starszych – a ci mogą nie wygrać walki z wirusem.

Staram się również nie popadać w paranoję i obłęd, o które nietrudno. Wiem jak działają media i nakręcają każdą sprawę, począwszy od tych błahych, a na poważnych kończywszy. Wiele osób się temu poddaje, przekazując pałeczkę dalej i nakręcając tym samym paranoiczne myślenie. Sądzę jednak, że obecne okoliczności są dość szczególne i należy się do nich odnieść poważnie.

Skupiam się na tym co tu i teraz. Nie wybiegam daleko w przyszłość (czego tak naprawdę nie robiłam wcześniej). Dostrzegam drobne przyjemności. Cieszę się wiosną i słońcem. Może to nie przypadek, że wirus zaatakował nas akurat teraz? Może w tym całym chaosie 'los’ właśnie teraz postawił na naszej drodze tę przeszkodę, bo łatwiej i szybciej sobie z nią poradzimy? My jako społeczeństwo. Ludzkość. Świat. Być może.

Doceniam chwilę z rodziną. Z bliskimi. Nigdzie nie pędzę, nie gonię króliczka. Przystopowałam, bo świat wokół zwolnił. Myślę, że nie tylko mnie było to potrzebne. Mimo, że zmusiły nas do tego nadzwyczajne okoliczności, może i w tym należy szukać plusów? Może to doświadczenie da nam do myślenia i wiele z nas zmieni podejście do swojego życia? Może.

Pozytywne wibracje i spokój, to coś, co możemy sobie teraz przekazać i zarażać wzajemnie. Żeby nie zwariować i nie dać się złapać w pułapkę jaką jest natłok fake newsów. Zatem podaj dalej!





11 thoughts on “Podaj dalej!

  1. Pewnym było, żę wirus dotrze do Polski, pytanie tylko kiedy. Zmienił naszą rzeczywistość diametralnie i tak będzie jeszcze bardzo długo. mocno odczuje to także nasza gospodarka i wiele jej branż. Trzeba zacisnąć pasa i przez to przejść, bo nie ma na tę sytuację alternatywy.

    Co do filmu Jestem Lewgendą – bardzo dobry, czy wiesz, że ma także alternatywne zakończenie?? 😉

  2. Akurat w tym przypadku możemy śmiało powiedzieć, że nasze media działają bardzo spokojnie i odpowiedzialnie. A fakenewsy generują znudzeni ludzie. Zgadzam sie, że informacje należy sobie dozować.

  3. Ostatnio oglądałam ten fil i miałam taki nie przyjemny dreszcz 🙁 A teraz po prostu się boję o zdrowie moich najbliższych, o ich przyszłość. Cała ta sytuacja pokazuje, że często w życiu pędzimy za czymś co jest bardzo ulotne i warto skupić się nad wartościami, kótre potrafią dać nam największe szczęście.

  4. Boję się. Przyznam szczerze, że się boję. Ja zostałam w domu, na razie mam wolne od pracy. Natomiast mój mąż pracuje. Nie ma wolnego, nie może wziąć urlopu. Staramy się zachować wszelkie środki ostrożności, siedzimy w domu. Natomiast kiedy przez okno widzę ludzi chodzących w grupkach, dzieciaki biegające po placu, to bierze mnie na to wszystko irytacja. Mam nadzieję, że to w końcu minie i wszystko będzie lepsze. Może ta sytuacja są wielu ludziom do myślenia?

  5. W pierwszych dniach pobytu w domu słuchałam i oglądałam wiadomości przez cały dzień. Teraz z tego zrezygnowałam, rzucam okiem raz na kilka godzin i tak na nic nie mam wpływu. Jedyne, co mogę zrobić, to do minimum ograniczyć wyjścia z domu.

  6. Wspólne całe dnie z dzieckiem to było coś dla mnie bezcennego. Mamy cudowne przedszkole, które córka uwielbia, ale wszyscy cieszyliśmy się mogąc być razem. Nikt nie zwariował, nikt się nie nudził. Było rodzinnie po prostu.

Skomentuj Marta Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.