Jestem Kobietą

Mazury – cud natury

Tegoroczne wczasy już niestety za mną. Cieszę się jednak, że wszystko (począwszy od towarzystwa, a na pogodzie kończąc) dopisało. W tym roku postawiliśmy na Mazury. Chciałam osobiście sprawdzić o co tyle szumu wokół mazurskich jezior i jednocześnie utrzeć nosa tym, którzy twierdzą, że na Mazurach oprócz jeziora i komarów (nieco zaniepokojona tą wizją kupiłam odpowiedni specyfik, który jednak okazał się całkiem zbędny, bo komarów nie uświadczyliśmy :P) nie ma nic ciekawego. Szukając miejsca na wyjazd nie celowaliśmy w konkretną miejscowość. Bardziej zależało nam na spokojnym miejscu, najlepiej domku z własnym pomostem. Niestety w trakcie poszukiwań okazało się, że tego typu obiekty są rezerwowane w pierwszej kolejności (co w sumie mnie zbytnio nie dziwi), więc znaleźliśmy inną alternatywę. Dodam, że od jakiegoś czasu noclegów szukam przez portal booking.com. Mogę tutaj zaznaczyć wszystkie interesujące mnie udogodnienia, dokładną datę pobytu oraz cenę. Nie tracę wówczas czasu na wertowanie miliona stron, tylko skupiam się na jednej, która na dodatek sama wyszykuje dla mnie fajne miejsca. Nie inaczej było tym razem. Tym oto sposobem trafiliśmy do Apartamentów Jantar. Do naszej dyspozycji został oddany apartament o łącznej powierzchni 60 m² znajdujący się na 2 piętrze odnowionego budynku. Przestronny i dobrze zagospodarowany salon dawał poczucie swobody, a wydzielone miejsce do spania poczucie komfortu. Dodatkowym pomieszczeniem była sypialnia, którą zajęli nasi przyjaciele. Z czystym sumieniem mogę polecić to miejsce jako świetna baza noclegowa usytuowana na głównym deptaku w Giżycku, skąd było blisko do fajnych knajp, sklepów oraz na plażę.

A dlaczego właśnie Mazury?

Nigdy dotąd nie byłam na Mazurach i jak już pisałam powyżej chciałam osobiście sprawdzić skąd ten zachwyt. Poza tym lubię odwiedzać nowe miejsca, a nie co roku jeździć w to samo. Jaka to frajda?

Pierwotna wizja własnego domku z pomostem bardzo mi się spodobała i mimo, że ostatecznie nie udało jej się zrealizować (nic straconego!) to postanowiliśmy i tak zostać przy Mazurach, czego absolutnie nie żałuję.

Zatłoczone, nadmorskie plaże i przepełnione kurorty nigdy nie zachęcały mnie do wypoczynku nad polskim morzem, choć szczerze przyznaję, że bardzo je lubię i chętnie jeżdżę nad Bałtyk, ale nie tym razem. W zeszłym roku byliśmy w Międzywodziu i chociaż pobyt tam wspominam bardzo miło, to ilość ludzi spacerujących po miasteczku była ogromna, więc możecie sobie wyobrazić te manewry wózkowe. Całe szczęście, że w naszym hotelu mieliśmy zapewnione posiłki, bo znalezienie wolnego miejsca w knajpach graniczyłoby zapewne z cudem.

Sinica rozprzestrzeniająca się w zastraszającym tempie i zbierająca swoje żniwo w postaci kolejnych zamykanych, nadmorskich plaż mogła skutecznie odebrać nam szansę na wodną kąpiel i radość z wakacji, więc tym bardziej się cieszę, że wybraliśmy niegocińskie jezioro, które codziennie oferowało nam czystą i orzeźwiającą kąpiel. Oczywiście rezerwując wczasy nie mogłam przewidzieć sinicy, która zapewne jeśli wybralibyśmy nadmorską miejscowość spędzałaby mi sen z powiek. Na szczęście tak się złożyło, że nie musiałam się tym martwić 😉

Giżycko nie należy do małych, niepozornych mazurskich mieścin, ale nie jest też ogromną metropolią, w której o wypoczynek trudno. Nazywane stolicą żeglarstwa w Polsce zapewnia spokojny i przyjemny relaks w pięknych okolicznościach przyrody. Jako rodzice mający nieco ponad 2-letnie dziecko zależało nam na tym, aby spędzić wakacje w takim właśnie miejscu, a nie wśród dzikich tłumów na polskiej plaży, gdzie parawaning uprawiany jest pełną parą.

Mazury AirShow to coroczne pokazy lotnicze odbywające się nad jeziorem Niegocin od 1999 roku. Wierzcie lub nie, ale dopiero właścicielka apartamentów wręczając nam klucze uświadomiła nas, że będziemy mieli okazje wziąć udział w tym wydarzeniu! Zupełnie przypadkowo mogliśmy podziwiać ciekawe pokazy samolotów lotniczych siedząc na plaży i mocząc się w jeziorze. Po więcej odsyłam was tutaj.

Moje wrażenia z pierwszego razu na Mazurach? Jak najbardziej pozytywne! Na pewno kiedyś jeszcze wrócę nad mazurskie jeziora, tymczasem przedstawiam wam kilka wakacyjnych kadrów 😉

 

 

 

12 thoughts on “Mazury – cud natury

  1. Nie byłam jeszcze na Mazurach z dziećmi. Za to wspominam je z naszych wypraw sprzed dzieci.
    Byłam w rejonach Giżycka właśnie. Zaimponował mi rozwój regionu, z wykorzystaniem środków UE.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *