Jestem Kobietą, Jestem Mamą

Matce nie dogodzisz!

Większość potencjalnych przyszłych matek, dla których posiadanie dziecka jest największym pragnieniem, już będąc w ciąży myśli o swoim macierzyństwie. W ich głowach jawi się wizja ociekających lukrem dni upływających na ciągłych achach i ochach nad małym cudem, który jeszcze niedawno dawał o sobie znać soczystymi kopniakami w ich łonie. Myślą o codziennych, uroczych spacerach ze śpiącym spokojnie w wózku noworodkiem i nocach, podczas których jedynym przerywnikiem snu będzie pora karmienia, a po soczystym beknięciu noworodzie zaśnie snem kamiennym dając rodzicom chwilę wytchnie aż do rana. Karmią się tymi wyobrażeniami, choć gdzieś tam z tyłu głowy pojawia się natrętna myśl, że wcale tak kolorowo być nie musi, ale odpędzają je, bo mają jeszcze 9 miesięcy żeby napawać się idealną wizją macierzyństwa, którą zweryfikuje życie wraz z pojawieniem się pierwszego, donośnego krzyku noworodka na sali porodowej.
Każdy kolejny, ‚ciążowy’ dzień mija im na przyswajaniu nowych informacji dotyczących opieki nad dzieckiem oraz wychowania od pierwszych dni życia do 18-stki, zapamiętując kolejne rozdziały poczytnych poradników autorstwa najlepszych specjalistów na świecie, które wywietrzeją im z głowy kiedy tylko przyjdzie im się zmierzyć z pierwszymi trudami macierzyństwa…Zapewniam. Kiedy pojawi się jakiś problem, nie będziecie mieć czasu żeby wertować książkę w poszukiwaniu ‚mądrej’ odpowiedzi, która wcale nie jest uniwersalna. Zamiast tego będziecie szukać rozwiązania najlepszego dla waszego dziecka w danej sytuacji. Choć oczywiście nie neguję specjalistycznych książek, bo można z nich dużo skorzystać i przełożyć na własne działania. Ale jak do wszystkiego, również tutaj zalecam trochę dystansu 😉

A kiedy w końcu na świecie pojawi się upragnione dziecko, dni zaczną mijać jak szalone, codziennie stawiając nas matki przed różnymi dylematami i problemami. Nie raz nie dwa będziemy miały ochotę wrócić do czasów ciążowego brzuszka, albo jeszcze wcześniejszych, zadając sobie w duchu pytanie „na co mi to było?”, a wspaniałomyślny małżonek z ochotą będzie służył pomocą ‚wepchnięcia’ dziecia tam skąd przyszedł, do krainy niczym nie zmąconej ciszy i władzy nad pilotem do telewizora. A kiedy emocje opadną kajamy się za te myśli dziękując za cud, który właśnie z naszego salonu robi istne pobojowisko, na którego sprzątanie wieczorem braknie mu już sił.

Matce nie dogodzisz. Kiedy kolejną noc zaliczasz do listy nieprzespanych, masz ochotę wrócić do czasów beztroskiego życia singla i przespanych ciągiem 8h, broń Boże bezdzietnej mężatki, bo przecież ‚On jest temu winien!’ Ale nawet po ciężkiej nocy przychodzi lepszy dzień wypełniony radosnym gaworzeniem, śmiechem, a później kreatywną zabawą naszego malucha, za który dziękujemy i nie chcielibyśmy go zamienić na żaden inny samotny, cichy i pusty dzień.

Matce nie dogodzisz. Kiedy po urlopie macierzyńskim (buahaha) wracasz do pracy ocierając łzy i tłumiąc wyrzuty sumienia, że ośmieliłaś się oddać dziecko do żłobka/przedszkola bądź w troskliwe, babcine ramiona. Ale zostając w domu z każdym dniem pragniesz wyjść do ludzi i znów móc normalnie funkcjonować w dorosłym świecie. Założyć coś innego niż sfatygowany codziennym noszeniem, ale jakże wygodny dres i mieć powód żeby machnąć rzęsy tuszem i nałożyć na twarz podkład.

Matce nie dogodzisz. Kiedy w końcu wracasz do pracy i cieszysz się z tego faktu, żeby wracając późno do domu mieć wyrzuty sumienia, że widujesz dziecko tak rzadko i spędzasz z nim zbyt mało czasu. BO PRACUJESZ Nie robisz przecież tego tylko dla siebie. Robisz to również dla dziecka, dla rodziny. Czasami matka musi. Czasami zwyczajnie chcę i potrzebuje. A niektóre z nas nie pracują bo nie muszą i dobrze im z tym. Nikt nie powinien oceniać, bo życiowe sytuacje każdej z nas i naszych rodzin są różne.

Matce nie dogodzisz. Kiedy urwie się z domu na kawę z przyjaciółką, paznokcie albo samotne zakupy czy na fitness, a cichaczem zerka na telefon, gdzie na wyświetlaczu najczęściej widnieje uśmiechnięta buzia dziecia, która w momencie rozmiękcza nasze serce i nasuwa tysiące pytań „czy sobie radzą, czy nie płacze, czy wszystko w porządku, czy śpi, czy na pewno zjadł kolację” itd. Myśli czy zamiast tych wszystkich rzeczy DLA SIEBIE, nie powinna właśnie robić namiotu z koców, rysować kolejnej koparki czy układać wieżę z klocków? Tymczasem matka też człowiek. Potrzebuję chwili dla siebie, jakkolwiek by ona nie wyglądała. Każda z nas inaczej się relaksuję i ładuję akumulatory, ale każda tej chwili potrzebuję. Żeby móc potem więcej dać od siebie dla dziecka.

Matce nie dogodzisz. Kiedy po wielu tygodniach planowania i zgrania dogodnych terminów udaję się w końcu załatwić weekendową opiekę dla dziecka, a ty wraz z lubym urywacie się na weekend, którego tak bardzo nie możesz się doczekać, żeby poświęcić czas i uwagę tylko sobie. Już w drodze do waszej samotni i miejsca potencjalnego odpoczynku myślisz czy dobrze zrobiłaś i jakie to samolubne zostawić dziecka u ukochanych dziadków czy cioci, a we dwoje pojechać na weekend. Jak śmiałaś! Wyrodna matka! Ojciec nie lepszy! Gdzie jest MOPS?! Ale przecież nie zostawiłaś dziecka w oknie życia tylko u zaufanych, bliskich ci ludzi, którzy z chęcią spędzą czas z dzieckiem, podczas gdy ty wraz z lubym spędzicie romantyczny weekend z dala od codziennych obowiązków i trosk, w ciszy i spokoju, we własnym towarzystwie, którego na co dzień tak wam brakuję. Jeśli tylko macie taką możliwość, skorzystajcie z okazji. Takie chwile są ważne, dla was i waszej relacji.

Matce nie dogodzisz. Kobieta zmienną jest. Chcemy jak najlepiej dla naszych dzieci, jednocześnie nie tracąc przy tym siebie i własnych pragnień oraz nie pozbywając się marzeń, które nie chcemy, aby kiedyś stały się tymi utraconymi. Chcemy szczęśliwej rodziny. Ale chcemy też pamiętać o sobie, własnych potrzebach oraz chwilach dla siebie, które jak nic potrafią dodać skrzydeł i motywować do dalszego działania i docenienia tego, co udało nam się zbudować do tej pory. Nie jesteśmy tylko matkami, ale również kobietami, żonami, kochankami i przyjaciółkami. Nasze dni nie powinny być wypełnione jedynie opieką nad dzieckiem, a w całym tym życiowym chaosie powinniśmy znaleźć czas i chwilę nie tylko dla bliskich, ale również dla siebie, bo szczęśliwa kobieta, to szczęśliwa mama i dziecko oraz pozytywne emocje wokół nas.

7 thoughts on “Matce nie dogodzisz!

  1. Fajnie napisane. Ja osobiście nie mam dziecka, bo czuję, że będzie mnie ograniczało i że będę musiała zrezgnować ze swoich zajęć, pasji, całe dni będę skakać koło niego. Ale w sumie tak jest ze wszystkim. Gdy miałam szynszyla też musiałam koło niego skakać, koło psów tak samo. Nawet robiąc remont meiszkania na 3 miesiące byłam wyjęta z życia. Tak to już jest, jeżeli na coś się decydujemy musimy się dlatego poświęcić, ale za to satysfakcja robienia czegoś nowego pozostaje 🙂
    Niby nas to wkurza i chcemy to „rzucić” ale jak pomyślimy, że mamy zrobić krok w tył to od razu nabieramy siły do dalszej walki 🙂

  2. W naszym społeczeństwie na matce koncentruje się za dużo osób, za dużo ludzi ja ocenia, krytykuje i mówi głośno o tym, co niby matka robi źle. A życie mamy jedno, niezależnie od ilości dzieci, tego czy wracamy do pracy czy nie. Każda z nas się o swoje dziecko martwi, bo tak już jesteśmy skonstruowane i nic tego nie zmieni 🙂

    1. Dlatego podkreśliłam, że jest to tekst z przymrużeniem oka 😉 I to fakt, nie dotyczy to tylko matek, ale zawęziłam ten krąg na własne potrzeby 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *