Jestem Kobietą

Jak zachować zdrowy rozsądek w najbardziej gorącym okresie w roku

Połowa listopada. Jadąc dziś do pracy pociągiem w centrum Katowic minęłam choinkę pięknie mieniącą się na biało z gwiazdą na jej czubku. Dawno nie byłam w żadnej galerii handlowej, ale wiem, że wystawy sklepowe są już bogate w świąteczne dekoracje zachęcając do zakupu kolejnych ozdób, którym co roku nie możemy się oprzeć. Co roku też okazuję się, że mamy już wszystkiego pełno tylko miejsca nam nie przybywa, żeby to wszystko poustawiać. „A szkoda” – myślimy w duchu, bo świąteczne cacka przyciągają nas swoim urokiem jak magnes pozbawiając nas nie tylko pieniędzy, ale i zdrowego rozsądku, który jednak warto zachować. Bożonarodzeniowe ozdoby wyciągane raz w roku nie tracą na ważności, a cieszą tak samo w tym radosnym, świątecznym okresie. Zresztą…nie one są najważniejsze, a czas spędzony wśród rodziny i bliskich. Wesołe skrzaty w czerwonych czapach i migające sople nonszalancko zwisające z okien to jedynie dodatki. 

Wspomniana choinka nasunęła mi pytanie „już?!”, a potem spuściłam z niej wzrok. „Za wcześnie” – pomyślałam, a pociąg wjechał na stację. Rynek sam nas nakręca. Nie mamy na to wpływu, a jedyne co możemy zrobić to odwrócić głowę, a tryb świąteczny włączyć w odpowiednim dla nas czasie, żeby móc w pełni odczuć tą wyjątkową atmosferę, która tak naprawdę zdarza się raz w roku. Mój tryb jest jeszcze w stanie spoczynku, a w tym roku niespecjalnie mam ochotę go włączać…Nadejdzie jednak moment, że to zrobię, ze względu na najbliższych, tych którzy są ze mną fizycznie, ale i duchowo, i żeby zająć czymś głowę oraz smutne wspomnienia, które o ironio! w takich momentach jak Święta przytłaczają najbardziej.

Każdy z nas jest inny i ma swoje spojrzenie na wiele rzeczy. Do mnie nigdy nie przemawiały choinki ubrane już w Listopadzie (tak są osoby, które już je to robią, a komody zapełniają świątecznymi „pierdółkami”, po czym chwalą się tym faktem na fejsbukowych grupach wrzucając zdjęcia przystrojonych domów czy mieszkań).  Nic dziwnego, że w grudniu świąteczne ozdoby są już przebrane, bo sklepowe półki uginają się pod ich ciężarem już od września! nie pozostawiając złudzeń tym, którzy w grudniu myślą, że mają jeszcze czas na zakupy. W czasach wszechobecnego konsumpcjonizmu i komercji większa część społeczeństwa ulega nowym trendom i poddaję się zasadom aktualnego rynku. Przyznaję. Rozglądam się już za świątecznymi ozdobami, ale póki co trafią one do szafki, gdzie będą czekać na swój czas – a w moim przypadku  przypada on tuż przed Wigilią (o ile w połowie listopada znajdę jeszcze coś godnego uwagi 😛 ). Wtedy z przyjemnością i „Last Christmas” w tle, któremu będzie wtórować chichot męża, będę układać pachnące cynamonem i pomarańczą świece oraz porcelanowe reniferki na czerwonych podstawkach w gwiazdki, a ja poczuję się jak dziecko. Lubię te wszystkie świąteczne cacka. Na szczęście podchodzę do tego rozsądnie, bo wiem czym rządzi się aktualny rynek i jak łatwo jest się dać złapać w jego sidła. Wiem też, że można wydostać się z tej komercyjnej pułapki, ale potrzeba do tego pracy.

Do Świąt zdążą się opatrzyć, a dekoracje stracić urok. W moim rodzinnym domu choinkę ubieraliśmy zawsze w Wigilię. Teraz tę tradycję celebruję we własnym domu, choć zdarza się, że choinka stoi już 23 grudnia, bo w Wigilię spędzamy z rodziną, więc zwyczajnie nie ma kiedy jej ubrać.  Ale to jednak dzień przed Wigilią, a nie miesiąc, kiedy na salonach króluję lany wosk ukazujący oblicze przyszłego męża, a na salach andrzejkowe pląsy. Przez miesiąc choinka wtopi się w wystrój naszego wnętrza pozbawiając ją wyjątkowego charakteru, który niewątpliwie posiada i roztacza wokół jednocząc pokolenia, a niejednokrotnie zwaśnione rodziny.

Nietrudno w tym zabieganym świecie wypełnionym po brzegi pracą, karierą, domem, przedszkolem i zajęciami dodatkowymi stracić głowę i wpaść w ten wir, który potem wypluwa nas jak wyżutą gumę. Żyjemy szybko, bez zastanowienia, zostawiamy wszystko na ostatnią chwilę, albo wręcz przeciwnie, poddajemy się temu co na tacy podaję nam telewizja i kolorowe bilbordy. Dajemy się złapać w komercyjne pułapki, które w tym gorącym okresie czyhają na nas na każdym kroku. Nie dajemy sobie szansy na celebrowanie wyjątkowych chwil w spokoju i rozsądku w odpowiednim czasie.

Święta Bożego Narodzenia to najbardziej rodzinne Święta w roku, w większości domach spędzane wśród najbliższych przy kolorowej choince. Każdy z nas ma własny sposób ich celebrowania, ale warto w tym wszystkim zachować umiar i zdrowy rozsądek. Można, a nawet trzeba! i gorąco do tego zachęcam, o czym przeczytacie tutaj, kupić prezenty. Warto to zrobić wcześniej i na spokojnie. Można kupić świąteczne ozdoby, choć warto się zastanowić czy te zalegające w piwnicy wciąż nie są dobre i urocze? Można rozplanować przedświąteczny czas, aby o niczym nie zapomnieć i kolokwialnie mówiąc „nie zajechać się”, żeby w momencie kulminacyjnym móc się cieszyć wyjątkowymi chwilami, na które każdy z nas czeka.

Nie dajmy się jednak zwariować i nie ulegajmy wszystkim świątecznym, sklepowym wystawom, które kuszą nas „okazyjnymi” cenami, a tak naprawdę zarabiają na nas krocie z czego nie każdy z nas do końca zdaję sobie sprawę. Dopiero później pośpiech ustępuję miejsca konsternacji kiedy podliczamy świąteczne wydatki i okazuję się, że wiele z nich nie znalazło się na naszej liście świątecznych niezbędników.

W każdej życiowej sytuacji starajmy się zachować właściwy porządek rzeczy. Żyje nam się wtedy na pewno lepiej, a przede wszystkim spokojniej. Nie żyjmy pod presją, którą niewątpliwie wywiera na nas dzisiejszy świat. Nie jest to łatwe zadanie, ale nie niewykonalne. Zwalniając i zachowując dystans, będziemy mogli w pełni cieszyć się danym nam czasem, również tym świątecznym, który dopiero przed nami.

10 thoughts on “Jak zachować zdrowy rozsądek w najbardziej gorącym okresie w roku

  1. Przyznaje Ci absolutną rację. Ja już ozdoby świąteczne w pewnych sklepach widziałam w sierpniu. Dla mnie to przesada. Kocham Święta od dziecka i to uczucie nie zmalało. Ale dlatego darzę też je wyjątkowym sentymentem i sympatią, ponieważ to święta, magiczny czas, który jest raz do roku, a nie trwa od sierpnia! Teraz gdzie nie wyjdziemy, do którego sklepu nie zajrzymy, wszędzie ozdoby, a ekspedientki nakłaniają do zakupów, bo taniej, bo później nie będzie. No to nie będzie, trudno. Ja bez wielu rzeczy potrafię się obyć. Jedyne co zrobię wcześniej, to kalendarz adwentowy, bo starszy syn czeka co rok aż usiądziemy i coś skleimy. Reszta przyjdzie później. Wtedy będą bombki, ubieranie choinki, domu itd. ale też bez szaleństw. ?

  2. Wydaje mi się, że ludzie sami narzucają sobie tę przedświąteczną atmosferę. Ja pierwsze ozdoby wyjmuję, kiedy ubieramy choinkę. Dzięki temu nie zdążą mi się znudzić, a przedświąteczna ekscytacja jest ogromna!

  3. Ja np. już w listopadzie kupuję część prezentów pod choinkę, bo nie lubię bieganiny przed samymi świętami. Ale dom dekoruję świątecznie w połowie grudnia.
    Zawsze też narzekałam na to,że za szybko jest robiona ta atmosfera, ale ostatnio jakoś mi to nie przeszkadza i z radością oglądam te świąteczne wystawy:)

  4. Słuszne podejście, które również sama propaguję. Odkąd je zmieniłam, spokojniej podchodzę i z przyjemnością nie tylko do świąt, ale też całego okresu przedświątecznego i grudnia. Nareszcie skupiam się na tym co najważniejsze.

  5. uwielbiam przedświąteczny czas kiedy każdy jest całym tym klimatem tam bardzo podekscytowany. Mimo wszystko trzeba spojrzeć na całość obiektywnie. Ludzie kupują wtedy pod wpłyem impulsu, ganiają, zapominają o tym co wtym czasie jest tak naprawdę najważniejsze… o byciu razem, z rodziną i najbliższymi..

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.