Jestem Kobietą, Pasje

Długi weekend w czasach pandemii

Zazwyczaj dłuższe weekendy jak np. Majówka czy ten, który właśnie minął – Boże Ciało, dużo osób wykorzystuję na zaległe rodzinne czy przyjacielskie wyjazdy, wybierając góry, jeziora lub morze. W dużej mierze właśnie te kierunki są najczęściej wybierane. Jest to dobra okazja, żeby naładować akumulatory i spędzić czas z najbliższymi z dala od miastowego zgiełku i pośpiechu. Sytuacja z koronawirusem wielu z nas pokrzyżowała plany. Jednak częściowo zniesione z początkiem maja obostrzenia spowodowały, że powoli znowu zaczęliśmy planować, a najbliższa okazja nadarzyła się właśnie w miniony weekend. My również z zachowaniem zdrowego rozsądku i takiego też podejścia postanowiliśmy zaczerpnąć świeżego powietrza w górskim klimacie, tym bardziej, że w Tatry mamy nieco ponad 2h drogi. Lubimy jeździć w nowe miejsca i je poznawać. Nie przemawia do mnie idea corocznych wyjazdów w to samo miejsce. Jest tyle miejsc do zobaczenia w naszym kraju, że szkoda byłoby mi czasu, aby co rok jeździć w to samo, znane miejsce i chodzić tymi samymi, wydeptanymi już ścieżkami. Ale niektórzy tak lubią, więc nie neguję, kwestia wyboru 😉 Znalezienie noclegu w dogodnym dla nas miejscu i w tym terminie nie stanowiło problemu jak z początku myślałam. Zarezerwowaliśmy apartament na poddaszu w urokliwym miejscu w Bukowinie Tatrzańskiej z widokiem na góry – na czym akurat najbardziej mi zależało. Szczerze polecam to miejsce! Piękne widoki, cisza, spokój i sympatyczni właściciele 😉 Z daleka od głównej ulicy i hałasu.

Widok z okna naszej sypialni na poddaszu
Droga do naszego pensjonatu


Bukowina Tatrzańska to niewielka wieś w powiecie tatrzańskim. Jest tutaj kilka ciekawych krótszych i dłuższych szlaków w pięknych okolicznościach przyrody, którymi można się wybrać na rodzinną wędrówkę. Również zimą nie ma tutaj miejsca na nudę, bo Bukowina jest rajem dla narciarzy, którzy mogą korzystać z licznych tras narciarskich, małych i dużych wyciągów krzesełkowych, a niektóre są czynne także latem już pod koniec czerwca. Bukowina Tatrzańska to również doskonała baza wypadowa do okolicznych miejscowości, a także do tych nieco dalszych szlaków, jak choćby ten na Rusinową Polanę. Chcieliśmy się tam wybrać, ale okazało się, że trasa, z której planowaliśmy ruszyć była tak oblegana już od 8 rano, że zwyczajnie nie można było się tam wybrać, a policja zawracała turystów. Szkoda. Ale myślę, że jeszcze kiedyś uda nam się ‚ją’ zaliczyć 😉 Podobnie było z wyprawą nad Morskie Oko czy Kasprowy Wierch. Przeszło nam przez myśl, żeby pojechać do Zakopanego i wybrać się w te miejsca, ale na szczęście pomysł nie wypalił, bo dostaliśmy „cynk”, że Morskie Oko przeżywa prawdziwe oblężenie, podobnie jak Kasprowy Wierch. Stracilibyśmy tylko czas i prawdopodobnie nerwy. W zamian wybraliśmy się na pieszą wędrówkę szlakiem na Rynias. Prosty i krótki szlak (4km) nie zajął nam dużo czasu, ale jak na spacer z pomiałkującym 4-latkiem to dobry wynik 😉 Jak widać wszechobecna pandemia nie odstraszyła turystów, którzy masowo ruszyli w Tatry 😉 Owszem w miejscach publicznych, kawiarniach czy restauracjach wszelkie środki ostrożności były zachowane, co dało się zauważyć po płynach dezynfekcyjnych przed wejściem, informacją na drzwiach o konieczności dezynfekcji i zachowaniu dystansu. Gdyby nie te „przypominajki” nie odczułoby się panującej w kraju sytuacji związanej z pandemią.
Dużo spacerowaliśmy w okolicach naszego pensjonatu, bo widoki były naprawdę piękne, a oddalenie od głównej ulicy sprzyjało spacerom i poznawaniu okolicy, w tym Bacówki, łąk i dolin, których widok rozpościerał się praktycznie z każdego miejsca, w którym akurat byliśmy. Będąc w Bukowinie Tatrzańskiej warto wybrać się do Term Bukovina lub do pobliskiej Białki Tatrzańskiej i Term Bania. My postawiliśmy na tą pierwszą opcję i nie żałujemy. Piękna, słoneczna pogoda sprzyjała wodnym kąpielom nie tylko w środku, ale i na zewnątrz. Wszyscy byliśmy zadowoleni, zwłaszcza syn, który szalał na zjeżdżalniach 🙂 Jeszcze jedną z okolicznych atrakcji tym razem pobudzającą nasze podniebienia była restauracja Magdy Gessler Schronisko Smaków, do której nie omieszkaliśmy się wybrać. To miejsce również mogę polecić. Przyznaję. Jestem dość wybredna w kwestii jedzenia (chociaż nie wyglądam :P) i wielu rzeczy zwyczajnie nie tknę, bo już sama nazwa czy wygląd mnie odrzuca, ale tutaj znalazło się i coś dla tak wybrednego smakosza jak ja. Wybrałam Konfitowaną połówkę kaczki z sosem pomarańczowym i chrupiącą czerwoną kapustą. Było to smaczne i treściwe. Ceny nie powalają na kolana, więc raz na jakiś czas można sobie pozwolić na taki luksus, zwłaszcza na wyjeździe 😉


Droga do Bacówki
Szlakiem na Rynias



Po tak długim czasie zamknięcia w domu taki wyjazd był nam naprawdę potrzebny. Zmiana otoczenia dobrze nam zrobiła, mimo że powrót do rzeczywistości już nie był tak przyjemny, cieszę się, że spędziliśmy ten weekend w górach i choć trochę mogliśmy się poczuć „normalnie” nie myśląc o kolejnych przypadkach zachorowań na koronawirusa oraz związanej z tym sytuacji w kraju.

Zamiast zagranicznych, dalekich wojaży warto zobaczyć ciekawe i urokliwe miejsca w naszym kraju, a tych nie brakuję.

#urlopwkraju

12 thoughts on “Długi weekend w czasach pandemii

  1. Byłam w Bukowinie w lutym i bardzo bym tam chciała wrócić latem. Jednak tak jak piszesz, w Polsce jest tyle pięknych miejsc, że szkoda jeździć w to samo miejsce. Super, że udało Wam się wyskoczyć z domu i spędzić długi weekend na łonie natury 🙂

  2. A już myślałam, że to tylko u mnie w Bydgoszczy nie widać, że jakakolwiek epidemia… Choć fakt, że przecież nawet a Wielkanoc sporo ludzi chciało jechać w góry, tylko ich policja zawracała. Bardzo dobrze, że nie pchaliście się w te zatłoczone miejsca. Mimo wszystko warto zachować jakąś dozę ostrożności, tym bardziej z 4-letnim dżentelmenem w ekipie! Już nawet nie mam na myśli wyłącznie koronawirusa, ale to, że w zatłoczonym miejscu mogą się wydarzyć bardzo różne rzeczy.

  3. Ja mam wrażenie, że jednak większość ludzi straciła w miniony weekend zdrowy rozsądek. Pewnie w ciągu dwóch tygodni okaże się ile w tym racji.

  4. My dopiero teraz zdecydowaliśmy się na pierwszy dłuższy wyjazd. Trochę się obawialiśmy, ale w końcu zatęskniliśmy za górami tak mocno, że trzeba było ruszyć się z domu!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *