Jestem Kobietą, Jestem Mamą, Pasje

„Cudowny chłopak”, czyli historia o akceptacji i nie tylko…

Najpierw zobaczyłam zapowiedź filmu. Jakoś w połowie zeszłego roku. Niby tylko 2 minuty, a ja byłam bliska łez. Dopiero później się zorientowałam, że film powstał na podstawie książki. Wpisałam na listę „must have” do przeczytania. Parę tygodni później wybrałam się na spacer z Księciuniem i zahaczyliśmy o Biedronkę, a tam przypadkiem trafiłam na tą książkę. Nie zastanawiając się długo kupiłam i przeczytałam w niecały tydzień.

Książka jest o 10-letnim chłopcu Auggim, który na skutek mutacji genetycznej urodził się z deformowaną twarzą. Autorka opisuje rok z życia chłopca, jego rodziny i przyjaciół. Pokazuje różne spojrzenia, perspektywy i uczucia. Nie tylko głównego bohatera.

Jestem matką od niespełna 2 lat. I jako matka na wiele rzeczy reaguje już zupełnie inaczej. Czytając tą książkę nie raz się wzruszyłam i musiałam odłożyć lekturę. W takich momentach myślałam o śpiącym synku. O tym, że jest zdrowy. Ma wszystkie kończyny i paluszki. Biega, skacze, wspina się gdzie tylko może. Śmieję się. Jest radosnym, ale wymagającym dzieckiem. Narzekam na jego kiepski sen i problemy ze skórą. W najgorszych chwilach słabości potrafię rzewnie płakać pod prysznicem zadając w eter pytanie „dlaczego to właśnie moje dziecko spotkało??” A potem słyszę o historiach poważnie chorych dzieci znajomych. O poronieniach czy problemach z zajściem w ciąże czy jej utrzymaniem. Albo trafia w moje ręce ta książka, która uświadamia mi, że nasz problem to nie problem w porównaniu z tym, z jakimi chorobami czy schorzeniami muszą żyć dzieci i ich rodzice…ja ‚tylko’ muszę dbać o odpowiednią pielęgnację skóry syna. Bywają zaostrzenia i chwile załamania. Ale wiem, że moje dziecko z biegiem czasu może po prostu z tego wyrosnąć, chociaż wcale nie musi.

Cudowny chłopak” był dla mnie kolejną lekcją pokory i akceptacji. Uświadomił mi, że to my rodzice kształtujemy obraz naszego dziecka. Z jakąkolwiek chorobą dziecka byśmy się nie mierzyli, wstydząc się tego, sprawiamy, że samo dziecko wyrasta w poczuciu wstydu. Wychowuję się w domu w którym jest uważany za kogoś gorszego. Rodzice Augusta kochali go bezwarunkowo pokazując mu na każdym kroku jakim wyjątkowym jest chłopcem. Przyjaciele, których miał niewielu, zaprzyjaźnili się z nim dlatego, że był zabawny i patrzyli na niego jak na dobrego kolegę, z którym lubią spędzać czas w szkole i poza nią. Niektórzy dorośli traktowali go jak każde normalne dziecko, zapraszając na urodzinowe przyjęcia. Podkreślam „niektórzy”, bo w książce R.J.Palacio są i takie dorosłe postaci, które Augusta uważają za dziecko gorszego sortu i specjalnej troski. Swoje myślenie przekazują własnym dzieciom, które tym samym nie mając pojęcia co to znaczy empatia czy akceptacja, dają upust swojej złośliwości szydząc z Augusta uważając za odmieńca. 

Jako rodzice mamy bardzo odpowiedzialną rolę do odegrania w życiu naszych dzieci. Musimy im pokazać, że życie nie zawsze jest usłane różami, a na świat nie można patrzeć tylko przez różowe okulary. Zdarzają się nieszczęścia, wypadki czy choroby. W efekcie musimy odpowiadać na nie zawsze łatwe i przyjemne pytania. Ale to my jesteśmy tym drogowskazem, który powinien wskazywać im prawidłową ścieżkę. 

Dzieci potrafią być dla siebie okrutne. Ale to nie ich wina, tylko braku rozmowy i zainteresowania ze strony rodziców, którzy sami oceniają innych dając tym samym zły przykład swoim dzieciom. Nie można ocenić kogoś tylko dlatego, że ma inny kolor skóry, jest brzydki czy chory. 

Czytam dużo. Pochłaniam praktycznie wszystko pomijając fantasy, bo tego gatunku nie lubię. Niewiele książek potrafi mnie wzruszyć. Nie wszystkie pozostawiają po sobie ciekawe refleksje i przemyślenia. Książka „Cudowny chłopak” należy jednak do tej nielicznej grupy, która mnie wzruszyła i dała cenną lekcję. Mam nadzieję, że uda mi się ją przekazać synowi, aby wyrósł na empatycznego i dobrego człowieka.

21 thoughts on “„Cudowny chłopak”, czyli historia o akceptacji i nie tylko…

    1. Też się trochę obawiałam, ale kiedy zaczęłam czytać, to już nie mogłam się oderwać. Owszem, były momenty wzruszeń i przemyśleń, ale generalnie to bardzo mądra i piękna książka, z zabawnymi momentami również 🙂

  1. Ponad 30 lat temu nakręcono podobny film, który bardzo mnie wzruszył. Wspomnianej przez Ciebie książki jeszcze nie czytałam, ale zapisuję ją na listę.

  2. Ja w tym filmie zauważyłam również bardzo ważny motyw „siostry chorego dziecka”. Jak ona widzi swoje życie, jak rodzice ją traktują i dlaczego godzi się poświęcać dla brata.

  3. Bardzo trafne spostrzezenia. Chetnie siegne po ta ksiazke. Mam nadzieje rowniez, ze dotrze ona do duzej liczby rodzicow. Bo mysle, ze jest to bardzo temat na czasie i wiekszosc rodzicow sie z tym zmaga. Dobry wpis 🙂

  4. Od kiedy zobaczyłam zapowiedź, wybieram się na „Cudownego chłopaka”. Twój wpis tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że to będzie wartościowy czas… Pięknie piszesz o akceptacji. Ja też tak czuję – czasem koncentrujemy się na jakimś braku, niezaspokojonej potrzebie, zamiast doceniać ile naszych potrzeb jest zaspokojonych – łatwo wtedy o przeoczenie, jak bardzo jesteśmy szczęśliwi, spełnieni, otoczeni troską. Idę przejrzeć inne Twoje posty. Pięknego weekendu! 🙂

  5. Zawsze wydaje się Nam, że mamy duże problemy, do czasu aż nie zobaczymy innych ludzkich cierpień. Moim zdaniem taka książka jest godna uwagi i przeczytania, wtedy człowiek bardziej otwiera się na pomoc drugiemu człowiekowi;-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *